HAUL: MOJE PIERWSZE ZAKUPY W GOLDEN ROSE

18:45


Witajcie Słoneczka! Czy macie promienny widok za oknem? U mnie niezwykle pochmurno, ale uporczywy deszcz i smutne obłoczki rozganiają kosmetyki z Golden Rose. Wybierałam się do stoiska tej marki od września. Zawsze brakowało mi czasu, czasu, albo byłam z kimś i się gdzieś spieszyliśmy, więc w sumie dalej czasu... Czasu, czasu... Aż dzisiaj uznałam, że zatrzymam się przy ich stoisku teraz, albo nigdy i voilà! Tak oto kupiłam dwie szminki, konturówkę oraz dwa lakiery do paznokci i zapraszam was na krótkie recenzje oraz moje spostrzeżenia po zetknięciu się z tą marką. 


Ogólnie urzekły mnie piękne brokatowe lakiery w GR: różowe, fioletowe, niebieskie... Tak bardzo, że nie mogłam zdecydować się na kolor i wtedy wpadł w moje ręce właśnie Ice Chic o numerze 49. Prezentuje się bardzo dostojnie, elegancko, ale też niejednoznacznie, bo jego odcień w sklepie wydawał się być wiśnią, w domu zaś czernią o lekkich czerwonych podtonach... Zaś w normalnym świetle to po prostu bardzo ciemna oberżyna, która zawiera mieniące się drobinki. Uwidaczniają się one pod wpływem światła. Producent opisując ten lakier jako "efekt tafli lodu" znacząco przesadza, ale mimo to jakiś efekt iskrzenia jest. Lakier ma dobrą trwałość, sporą pojemność: 10,5 ml, czyli więcej niż np. lakiery z Rimmela czy Wibo, dlatego to moim zdaniem plus, bo cena nie jest wyższa od pozostałych. Butelka to kwadratowa kostka z plastikową nakrętką, pędzelek jest średniej długości i grubości, płasko ścięty. Aplikator czy czas schnięcia nie różni się niczym od lakierów z podobnej półki cenowej. Pierwsza warstwa wygląda koszmarnie, jednak po nałożeniu drugiej mamy już w pełni, równo pokryty paznokieć bez smug. Przyciągnął mnie do niego głównie kolor i jestem zadowolona z tego zakupu, planuje sięgnąć także po szybkoschnące lakiery z tej marki, mając nadzieję, że nie będą takim weakem jak top coat, a o tym poniżej.

Gel Look Top Coat ma za zadanie wykończyć nasz manicure na błysk. Wychodzimy z domu i światło odbijające się od naszych paznokci ma powalić wszystkich wrogów, więc jeśli jakichś masz: sięgnij po ten lakier, bo nawet bazyliszek nie będzie ci straszny. Jego konsystencja jest trochę gęsta, ale bezproblemowo nakłada się na paznokcie, nie pozostawia smug. Myślałam, że to strzał w dziesiątkę, gdyby nie fakt, że po 4 dniach od pomalowania na dwóch moich paznokciach zaczęły się robić pęknięcia w stylu "pajęczynki"... Jestem naprawdę rozczarowana, bo lakier daje śliczną, lustrzaną taflę i myślałam, że w końcu trafiłam na swój idealny top coat. 


Matowa szminka od Golden Rose, czyli Longstay Liquid Matte Lipstick kupiłam w numerze 13. To jasny, brązowy odcień, ale wbrew pozorom jest bardziej zgaszony aniżeli na zdjęciu. Aplikator w moim odczuciu nabiera trochę za dużo płynu, a jak wiecie lub nie - w przypadku matowych szminek w płynie, mniej znaczy często lepiej. Jest komfortowa w noszeniu, nie powoduje ściągnięcia podczas zastygania ani później. Nie podkreśla suchych skórek i zjada się w nieestetyczny sposób. Trzeba zdawać sobie sprawę, że to szminka, która będzie warstwą na naszych ustach, nie wżera się w nie, nie da nam efektu drugiej skóry, przez co jest trwała ok. 4-5h. Przetrwa jednak lekki posiłek czy też picie, nie trzeba ciągle zawracać sobie głowy poprawianiem, więc to dobra alternatywa dla leniwej części płci pięknej. Trwalsza jest na pewno bardziej niż K Lips od Lovely (swoją drogą nie rozumiem czym ludzie się zachwycają tam, skąd tyle pozytywnych opinii) i jej wykończenie jest bardziej matowe aniżeli Rouge Edition Velvet od Bourjois. Jak widać czasem wyższa cena wcale nie oznacza wyższej jakości, ta szminka do idealny przykład, jak można kupić dobrą, matową szminkę za niewielką sumę i w ogromnej gamie kolorystycznej do wyboru. Psssst! Jest odporna na pocałunki.


Na deser została nam Golden Rose Lipstick with Vitamin E nr 50, zawiera też wosk pszczeli i jest niezwykle miękka oraz kremowa. Jeśli chcecie malować się legalnie w domu masłem oraz nie chcecie zostać uznane przez domowników za nowe wcielenie kosmitów - buy it. Dobrze kryje, bez prześwitów, jednak nie utrzymuje się długo oraz wylewa się poza kontur, więc konturówka to must have. Skusiłam się na Dream Lips Lipliner nr 504, kolor pasuje perfekcyjnie, wygodna w aplikacji. Konturówka jest matowa i utrzymuje się całkiem przyzwoity czas (przynajmniej dłużej aniżeli szminka). 

Muszę także nadmienić, że sprzedana mi została szminka, która była od dołu rozklejona... Płacąc normalną cenę, wymagam czegoś solidnie zrobionego, nowego, nie otwieranego, a ten incydent totalnie mnie zszokował. W każdym bądź razie jeśli nie wiecie jak wygląda szminka w 3 częściach, to przedstawiam poniżej. 


Tak się prezentują swatche szminek i konturówki:


kosmetyki godne polecenia: wszystkie z wymienionych oprócz gel look top coat
plusy GR: dobre konsystencje produktów i szeroka gama odcieni do wyboru, niewygórowane ceny, do każdej szminki można dobrać idealnie dopasowaną odcieniem konturówkę bez problemu
minusy GR: słabej jakości opakowania (tani, rysujący się plastik; kiepski klej; ścierające się napisy)
ogólna ocena marki: 
czy siegnę ponownie po kosmetyki GR: tak

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Jestem ciekawa jak sprawdziłyby się ich podkłady na mojej skórze. Ich lakiery i produkty do ust lubie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa podkładów! I jeszcze ruszy do rzęs.

      Usuń
  2. Te pomadki świetnie wyglądają i mają piekne kolorki, cos zdecydowanie dla mnie :) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie odcienie :D


    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. ♥ Zostaw adres bloga, a się odwdzięczę.

Popular Posts

Like us on Facebook

recent posts